czwartek, 19 kwietnia 2012

Zwierzaki przytulaki

Żyrafa i zebra dla pewnego Maluszka, który kilka miesięcy temu przyszedł na świat. Nawet nie wiedziałam, że tak trafię w gusta Mamusi, która do dziecięcego pokoju poszukuje wszystkiego co związane z żyrafami :D.







I sowa mądra głowa, dla dorosłej już kobietki na urodziny, nie napiszę które ;). Zresztą ważne, żeby człowiek całe życie był dzieckiem i mógł cieszyć się jak dziecko :). A sowa już ma swoje imię nawet.
Przedstawiam Wam sowę Tereskę :).





Sesja zdjęciowa Tereski zrobiona przez jej właścicielkę, w końcu jakieś profesjonalne zdjęcia na moim blogu :). Fabiolko bardzo Ci dziękuję :).
Pozdrawiam wiosennie i kolorowo!


wtorek, 20 marca 2012

Kolorowo jak na pierwszy dzień wiosny przystało

Wciąż nie mogę się wyrobić z robieniem zdjęć i wpisów. Już nie wspomnę o tym, że o zdjęciach zapominam i różne twory opuszczają mnie bez jakiegokolwiek ich utrwalenia. No ale cóż tak to już bywa na wiosnę, ptaszki śpiewają, słonko świeci i można stracić głowę z tych czy też innych :D powodów.
A to już prezent jaki na początku lutego otrzymała pewna super kobietka :).


A w środku bardzo kolorowo:







Teraz jestem na etapie szycia pasiasto-kropciastych zwierzaków, przyjdzie czas, że i one tu zagoszczą i pomachają łapkami :).
Pozdrawiam Was serdecznie, słonecznie i wiosennie nareszcie :).


środa, 22 lutego 2012

po dwóch miesiącach nieobecności

Pozwólcie, że nie będę się tłumaczyła z tak długiego leniuchowania, nie tworzenia, braku chęci i weny do prac ręcznych i ogólnego rozmemłania :). Powód? Może nawet kilka mogłoby się znaleźć, ale żaden nie tłumaczy mnie dostatecznie dobrze, zatem daruję sobie jakiekolwiek usprawiedliwienia.
Przejdźmy do sedna czyli do tego, że wróciłam, jestem i mam nadzieję będę znów częściej.
Po opustoszeniu mojego przedpokoju z wszelkich suszonych badziewi pozostały mi dwie zbędne, całkiem do rzeczy rameczki. Postanowiłam zrobić z nich "przypominajki" jak sobie to nazwałam. Wystarczyło podmalować je troszkę na szaro i wypełnić im wnętrza :).
Pierwsza to pele mele - bardzo chciałam zrobić je już od dawna.

A druga, to tablica korkowa, tyle że zrobiona z korków po winie.

Obie spełniają swoją funkcję wyśmienicie. Wiszą w bardzo widocznym miejscu, a do tego jeszcze zdobią przestrzeń w okół, która może nie do końca jest taka o jakiej bym marzyła :).
Do zdjęć za pozował mi także naszyjnik z materiałowych kwiatków dla pewnej niezwykle wymagającej kobietki ;) (pozdrawiam Tari :D ).

Za jakość zdjęć znowu przepraszam, ale do wiosny chyba tak już być musi :/. A swoją drogą to mogłaby już przyjść, ja bym się nie obraziła :).
Pozdrawiam serdecznie i obiecuję mniejsze przerwy między postami :).

czwartek, 29 grudnia 2011

dla mamy

Już chyba jakiś rok temu obiecałam mojej mamie narzutę na łóżko. Na początku projekt był zupełnie inny, miało to być połączonych ze sobą około 600 kółeczek, takich jak widać na drzewach, ale przy osiągnięciu 1/3 stwierdziłam, że chyba nie podołam, a efekt może nie być wart takich nakładów pracy. Wtedy wpadłam na pomysł jesiennych drzew, a że moja mama przepada właśnie za taką jesienną kolorystyką, to było to najlepsze co mogłam wymyślić :). Ale i tak praca szła mi jak po grudzie, zawsze odkładana, bo coś. Dobrych kilka miesięcy przeleżała w pudle z przyszytymi drzewami i przyszpilonymi kółkami, aż w końcu teraz, korzystając ze świątecznej przerwy postanowiłam rozprawić się z nią do końca :). Przez dwa ostatnie dni zrobiłam całość. Przyszyłam wszystkie kółka i ptaszki, nałożyłam ocieplinę i dolny materiał, zszyłam razem i dokonałam cudu "przepikowania". Wyczyn był to ogromny, bo po pierwsze rozmiar dość spory 200x150 cm, po drugie nie licząc paczworkowych podkładek pod talerze był to mój pierwszy raz z pikowaniem, po trzecie nie mam odpowiedniej stopki, po czwarte nie chowają mi się ząbki w maszynie, tylko nakłada się okropnie niewygodną płytkę, więc wolałam robić to z ząbkami. Ale zrobiłam to i nie licząc kilku niepotrzebnych zmarszczeń i podwinięć wyszło całkiem, całkiem :).
Zdjęcia ciemne i nie jestem z nich w ogóle zadowolona, ale muszą takie być, bo narzutka jedzie już do mamy na imieniny, być może u niej kiedyś uda mi się ją ładnie ująć :).


 Tak wygląda z tyłu, tylko kolor nie ten, na następnym zdjęciu kolor bardziej realny.

 I z perspektywy tapczanu :).


Korzystając z tego, że to moje miejsce i mogę robić tu co chcę, to chciałam zareklamować Wam pewne miejsce :). I już uprzedzam pytanie: nie nie mam z tego żadnej korzyści, robię to bo chcę, a miejsce naprawdę jest rewelacyjne. Do rzeczy, jeśli ktoś mieszka, albo kiedyś przyjedzie w okolice Podbeskidzia i ma dzieci to serdecznie polecam Wam TO MIEJSCE. ZABAWOWO to miejsce na przednią zabawę dla dzieciaków, ogromna powierzchnia, konstrukcje wspinaczek, zjeżdżalni, pokoiki do urodzinek, miejsca dla maluszków, boisko do grania w piłkę, dmuchane "skakalnie". Nasza Misia była tam już dwa razy i mimo ogromnego zmęczenia zabawą nie chciała stamtąd wychodzić :). A jest to tak duże, że ciężko się znudzić. Dobrze, tyle ode mnie.
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam Pięknego Nowego Roku i dobrej zabawy Sylwestrowej!!
P.S. Ja Sylwestra nie lubię i okropnie irytuje mnie to zamieszanie, że wtedy koniecznie trzeba się gdzieś bawić. A właśnie, że nie trzeba :), ja w tym roku pójdę spać i już! :D

poniedziałek, 19 grudnia 2011

ciąg dalszy prezentów i wyniki candy :)

Na początek wyniki candy Nie chcę trzymać Was w niepewności
Przede wszystkim bardzo Wam dziękuję za uczestnictwo w zabawie. Bałam się bardzo, że nikt się nie zgłosi, ale jednak byłyście zainteresowane tym co dla Was wymyśliłam. Ogromnie mnie to ucieszyło :). Odwiedziłam wszystkie dziewczyny, które dopisały się do słodkości i zwiedziłam dużo nowych blogów, niestety nie zostawiłam po sobie żadnego śladu, bo zwyczajnie nie miałam na to czasu w tym przedświątecznym rozgardiaszu :).
Losowanie tradycyjnym sposobem, więc najpierw spisywanie i wycinanie losów.
Potem do koszyczka :).

Zwyciężczynią jest...............
Gratuluję Marzycielce, która prowadzi ten oto blog :). Bardzo proszę o kontakt na mojego maila.
No to formalności za nami, a teraz chciałam Wam pokazać kolejną masę zdjęć.
Będą to prezenty, które wylądują pod tegoroczną choinką. Na szczęście moja rodzinka tutaj nie zagląda, a przynajmniej nie Ci których te akurat prezenty dotyczą, więc mogę je bezkarnie pokazywać :).
Korale, korale, korale... damska część wprost oznajmiła mi co chciałaby znaleźć pod drzewkiem i wszystkie uparły się na to samo :).











Zapakowane...
Bransoletki troszkę nadplanowe :)





I pudełka, nie nie puste :), mają swoją zawartość, ale nie hand madową, więc nie pokazuję ;).



A teraz lecę do kuchni, czekają ciasteczka, uszka, śledzie i inne takie, tyle roboty, żeby potem po prostu to zjeść :).
Pozdrawiam cieplutko i jeszcze raz gratuluję Marzycielce!