środa, 24 listopada 2010

masa solna nie tylko dla dzieci


W tym tygodniu zrobiłam z dziećmi zajęcia dodatkowe z masą solną. Lepiliśmy ozdoby choinkowe, oczywiście była radocha, bo oni uwielbiają takie taplanie się w różnego rodzaju maziach, paćkach i ciastach:). Po tych harcach zostało mi jeszcze trochę ciasta solnego, więc postanowiłam i ja zadziałać twórczo w tym kierunku:).



Jutro dzień pluszowego misia, o nich też nie zapomniałam, choć mam nadzieję, żże pomalowanie doda im nieco uroku osobistego:)


Obiecują w niedługim czasie pokazać wszystko w pełnej klasie pomalowane i gotowe:)
Przy okazji jeszcze pochwalę się, jak pięknie zrobiło się na moim parapecie:)


Pozdrawiam Was i dziękuję za odwiedziny :)

sobota, 13 listopada 2010

igłą i nitką

Dziś również szyłam, ale tym razem ręcznie. Dłubałam sobie dłubałam i wyszły gumeczki do włosów, broszki i zawieszki. Dziś przekonałam się, że ja to jednak lubię filc zarówno nosić jako dodatek jak i tworzyć z niego:). Co prawda nie jest to "ogień", ale to moje pierwsze próby, więc nie bijcie ;).


Przepraszam za te plątające się niteczki, ale zwyczajnie ich nie zauważyłam robiąc zdjęcia.



Przy okazji broszkowej, to pokazuję jeszcze jakiś czas już zrobione broszki z resztek :).



piątek, 12 listopada 2010

sam na sam z maszyną

Sama w to nie wierzę i ci wokół mnie też nie wierzą. Ja córka krawcowej od zawsze wyrzekająca się wszelkich kontaktów z maszyną do szycia, że co, że ja, nigdy w życiu! Namawiano mnie, nagabywano, popychano i nakłaniano, ale ja stałam murem przy swoim.
Aż w końcu przemówiła do mnie sama, wtedy gdy wszyscy stracili już wszelkie nadzieje:).
A mnie skusił patchwork i chęć zrobienia czegoś nowego, innego, sprawdzenia się czy dam radę. Maszynę jechałam pożyczać od cioci i w skutek tego dostałam ją od niej "w spadku". Dobrze mieć taką rodzinę po której można znaleźć wszystko co nagle okaże się niezbędne i konieczne:).
I tak to się zaczęło, a teraz w domu warczy i buczy, wczoraj szyłam calutki dzień:). Na początek coś prostego i dość szybko się robiącego-podkładki na stół.



Podkładki robię z myślą o gwiazdce, prezenty ode mnie w tym roku będą wyłącznie ręcznie robione:)




Jak na razie dwa komplety mam gotowe, w planie mam jeszcze kolorystykę czerwona i zieloną. Zaraz zaczynam dzisiejsze warczenie:)
Miłego dnia!

Świeżutkie właśnie skończone :)



poniedziałek, 8 listopada 2010

Łowy

Dziś wraz z moją siostrą wybrałyśmy się na "łowy" do miasteczka, w którym spędziłam pięć lat swojego życia studiując pilnie i zawzięcie:). Jako, że w moim rodzinnym mieście miejsc "do grzebania" raczej nie ma (albo o nich nie wiem).
Wszystkie rzeczy zakupione niemal za grosze.
Dwa kieliszki kryształowe-za kryształem generalnie nie przepadam, ale na kieliszki kryształowe choruję:).
Klosz do lampy-pół roku temu gdzieś wygrałam lampę, ale do domu nie dotarła już w całości, bo klosz się stłukł, a ten wpasował się idealnie i nad planowo nowa lampa wisi już w moim przedpokoju:).
Śliczna szkalneczka w niebieskie kwiatuszki-ona przemówiła do mnie od pierwszego wejrzenia.
Dwa motki włóczki-tego nigdy za wiele, a do zabaw plastycznych z dzieciakami jest rewelacyjna.
Dwie rolki tapety-fakt, że marnej jakości, ale były ładne, a tapeta nie koniecznie musi służyć do ścian:).
I słomkowe ozdoby choinkowe-sama takie chciałam zrobić, ale nigdzie nie mogłam dopaść słomek ze słomy:).


Gdy wchodziłam do domu złapał mnie listonosz dzierżąc w rękach moje paczki. Niedawno zamawiałam na allegro takie oto kolorowe cudeńka, prezentują się wspaniale:)
A oto dowód na to, że tapeta nie koniecznie zawsze wiąże się ze ścianą


I wszystkie rzeczy znalazły swoje miejsce zamieszkania, przytulne i ładnie urządzone:)


niedziela, 7 listopada 2010

W holenderskim stylu

Ciąg dalszy puszkowych przeróbek. Te puszki i tuby po mleku i herbatkach dla maluszków, to naprawdę bardzo przydatna rzecz w kuchni. Przynajmniej nie wala się to wszystko w woreczkach, nie wysypuje się z otwartych opakowań i do tego jakie ekologiczne:). Wzornictwo holenderskie to coś co podoba się bardzo mojej siostrze i dla niej też właśnie te puszki zrobiłam. Co prawda jako tako, jej kuchnia jeszcze nijak kuchni nie przypomina, ale wyposażenia już się tworzą :)



Pięknej niedzieli! :)